3. Małżeństwo w duchu Bożym

Elżbieta została wychowana tak naprawdę na dworze swojego męża. Tam opiekowali się nią zakonnicy, m. in. franciszkanin Rüdiger. Ludwik uczył się rycerstwa, a Elżbieta i jej towarzyszki - niemieckiego, francuskiego, łaciny, muzyki, literatury i haftu.

Choć decyzja o zaręczynach została podjęta z powodów politycznych, narzeczonych połączyła szczera miłość, oparta na wierze i pragnieniu pełnienia woli Bożej. Uroczystość weselna nie byłą wystawna, a część pieniędzy przeznaczonych na przyjęcie rozdano ubogim. Po śmierci ojca Ludwik, w wieku 18 lat zaczął panować w Turyngii. Elżbieta stała się wówczas obiektem wielu niepochlebnych uwag, ponieważ jej zachowanie odbiegało od stylu przyjętego na dworze. Trzeba pamiętać, że wychowali ją zakonnicy, więc nic dziwnego, że jako młoda kobieta, mimo ogromnego majątku, jaki posiadała, i pozycji, była niezwykle skromna, prowadziła ascetyczny tryb życia i bardzo dbała o wypełnianie wszelkich powinności religijnych. Pod tym względem oboje z mężem byli podobnego usposobienia.

Kiedy doniesiono mężowi, że jego żona zbyt angażuje się w pomoc ubogim i wynosi z zamku różne dobra i jedzenie, Ludwik nie tylko się tą wiadomością nie zmartwił, ale odpowiedział oskarżycielom: "Dopóki nie sprzeda mi zamku, będę z tego zadowolony!". Sam pomagał żonie, jak mógł. Na temat jej opieki nad chorymi powiedział do niej: "Droga Elżbieto, samego Chrystusa umyłaś, nakarmiłaś i otoczyłaś opieką".

Komentarze